niedziela, 11 stycznia 2009

jugo?

biljok - jasne miejsce pośród ciemnego morza, niedaleko brzegu, bez traw morskich, z piaszczystym dnem.

od piątku przeczytałam:
-"mirra kadzidło i złoto" 236 str.
-"powrót do domu" 159 str.
-"amerykańska fikcjonarz" 205 str.
-"sahib" 185 str.
-"pod pokładem" 95 str.
a spałam od piątku do niedzieli u Bartka, w sobotę byliśmy w ikei (dostałam dwa wazoniki i hipcia yea ;) ), razem z Pawłem w kinie a potem jeszcze filmowo było w domu.

tak, literki wyciekają mi uszami.

a teraz leży przede mną "przewodnik po wyspie" Senko Karuzy, z którego usiłuję się nauczyć regionalizmów pochodzących z Dalmacji.

(i mimo, że mówiłam "sprzątnę korytarz ZARAZ" babcia i tak wzięła szczotkę i poszła to zrobić. cholera.

odechciało mi się wszystkiego)

1 komentarz:

Vera pisze...

moja mama nie toleruje slowa zaraz, moze Twoja babcia tez nie;p