Po ciężkiej nocy, 24-godzinnym (nooo teraz to już trochę więcej, pewnie zapalenie) skurczu mięśnia uda, poszłam po rozum do głowy.
O 6.20 wykonałam telefon.
"Rezygnuję".
Plusy - uratuję palce, może z mięśniem będzie lepiej.
Minusy - chyba nie zarobię...
Ale - dzwoniła do mnie tegoroczna maturzystka. Chce korki. Z wosu!
Zaczynamy w piątek.
A jutro to fajny dzień będzie - ginekolog (trzeba się zarejestrować, założyć kartotekę i wejść do gabinetu - ah te emocje!), potem Aluś (z małym dodatkiem, który zapewne będzie ujeżdżać podłogę), gdzieś może na moment pani A. - bo ma imieniny i na koniec, niczym wisienka na torcie - kino z Werą.
I a propos tytułu - zarejestrowałam się na forum Fahrenheita. I mam ochotę pisać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2010
(59)
- ► października (4)

1 komentarz:
pisz pisz ;))
Mi sie wydaję, że kolejnym pluse, że odeszłaś z tej pracy jest to, że wczoraj nie musiałam na ten temat wygłaszać moich słów bulwersacji, że w ogóle się zgodziłaś.
Prześlij komentarz