piątek, 1 stycznia 2010

2010!

Święta były wspaniałe.

Po świętach troszkę gorzej - Kafoch znów do szpitala idzie i to na dłuższą chwilę. Poleje się krew, ale hej - Katarzyno! Wytną Ci ok 800 gramów! Będziesz lżejsza o prawie kilo! (specyficzny humor dopisuje, Kafoszek jest twarda!)

Sylwester w Luboniu - sympatycznie, całkiem na trzeźwo. Miło nie mieć rano kaca i wyrzutów sumienia. I oczywiście - pamięć mieć kompletną, bez dziur.

Pierwsze chwile Nowego Roku spędziłam przytulając dziewczynę, której nigdy specjalnie nie lubiłam. Ale okazało się, że w gruncie rzeczy mamy wiele wspólnego i bardzo dobrze rozumiem to, co ona teraz przeżywa. Miałam ochotę płakać z nią. Chwilę później przytulałam kolejną kobietę, też lekko dobitą. Jaki sylwester, taki cały rok?

Ah no i czas rozliczyć się z postanowień na 2009
Plany:
1. nie podeszłam ;p
2. rozpoczęłam!
3. eee.. w toku ;p

Plany możliwe...:
1. nie wyszło.
2. praca była, nie w Warszawie, ale korzystniejsza - wciąż żyję z wypłaty ;p
3. nie wyszło.
4. bez komentarza.
5. pierwsze kroki poczynione
6. moje serce!
7. wygrałam ;)

Marzenia:
1. owszem, zmieniłam status. gdyby spełniło się to, o czym marzyłam - inne marzenia nie miałyby szansy zaistnieć. wniosek? dobrze się stało.
2. cierpliwości!

A na ten rok?
- Serbia - ukończony II rok, wyjazd.
- 5 kg w dół :D
- kolejny tatuaż
- rozwój pasji
- rozwój starych i nowych znajomości

Nie robię ogromnych postanowień w tym roku. Po prostu chcę popracować nad sobą - ciałem, umysłem. Nie zakładam też, że muszę poznać mężczyznę idealnego (chociaż było by bardzo miło) - mam wrażenie, że ten rok nie będzie dla mnie, że w tym roku, ja będę dla innych. Intuicja mnie rzadko zawodzi, więc...

2 komentarze:

Çokollatë pisze...

;*

miekuś pisze...

tez w tym roku nie mam jakichs wielkich postanowien. oby chociaz te mniejsze sie nam spelnily ^^