W moim domu tak się przyjęło, że póki część najmłodsza się sama nie utrzymuje, jest zwolniona z obowiązku kupowania prezentów reszcie. Wyjątki od tej reguły występują tylko w obrębie tej najmłodszej części.
To oznacza, że mogę się skupić na prezentach dla mojego mężczyzny, rodzeństwa i najbliższych przyjaciół. Pomysły są, leżą sobie gdzieś i kukają do mnie z miasta, z allegro i innych takich ;)
A teraz egocentrycznie pomyślę o sobie. Niestety skończyły się już te czasy, kiedy prezenty były nieprzewidywalne, każdy był niespodzianką i kojarzył się obdarowanemu z konkretną osobą "prezentodawcy". Ostatnią ostoją tradycji pozostawała mama, jednak w tym roku, z przyczyn wiadomych - nie będzie zdolna zadziałać w tym kierunku. Skończy się tak - "tu masz pieniądze , idź kup sobie coś pod choinkę". Dla mnie brzmi to okropnie, chociaż przy każdej okazji słyszę coś takiego od dziadków.
Z pewnych rzeczy nie mam zamiaru wyrastać.
(notka wcale nie o tym miała być, ale się zagalopowałam i poirytowałam, więc koniec)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2010
(59)
- ► października (4)
-
►
2009
(109)
- ► października (12)

1 komentarz:
ale ode mnie będzie coś nieprzewidywalnego ;]
Prześlij komentarz