wtorek, 11 stycznia 2011

łiiii...! komputer odzyskany!
wymagało to ok 10 telefonów, 2 tygodni czekania, 50 minut siedzenia w Komputroniku...
okazało się, że facet który przyjmował zgłoszenie, nie zaznaczył czegoś, przez co serwis nie mógł przystąpić do sprawdzania tego i dopiero po bezpośrednim telefonie do serwisu (by Marek) dostaliśmy decyzję, którą oficjalnie miał nam jeszcze przekazać Komputronik. Po którą i tak musiałam zadzwonić sama.
Ale dostałam nowy egzemplarz, co będę narzekać ;)

(działaj bez potknięć, brachu!)

1 komentarz:

Vera pisze...

no jak się człowiek nie zdenerwuje na kogoś i sam nie załatwi to jednak nie ma co liczyć...
Najważniejsze, że jest ;]