poniedziałek, 2 marca 2009

"Кося жив"


B. zapytał "co to jest?".
Odpowiedziałam, że cierpiałam z braku towarzystwa.
(w kubku miałam pleśń. tak, dobrze żyję z pasożytami.)

Po pierwszym tygodniu zajęć mogę powiedzieć, że dobrze mi kiedy mam zajęty czas. Szkoda tylko, że jak przychodzi do robienia czegoś w domu, to mi się NIE CHCE. Popracujemy nad tym.

Z braku czasu opowiadania nie wysłałam. Za szybko zrobił się 28 II. Następny konkurs 31 marca. Może...?

Tytuł - tymi słowami zapisany był cały pokój (albo raczej - to, co z niego zostało) w scenie z filmu "Straż dzienna". Scena dla mnie przejmująca - świat stoi na progu upadku a kobieta, która wydaje się nam nieczuła na jakikolwiek ból, usiłuje przywrócić do życia swego ukochanego. "Kostia żywy" - pisze Kredą Przeznaczenia. Z całego filmu najbardziej zapamiętałam dźwięk tej kredy na ścianie i jej płacz.
Poza tym film rewelacyjny.
Czas poczytać Łukjanienkę - w końcu na podstawie jego książek powstały filmy ;)

Pozostało mi 11 dni bycia nastolatką. ()

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Aaaaaaaa! BÓJKA! BÓJKA!

Grzyb też ... człowiek?!?!?! :PPP

Vera pisze...

o bleeee!
to nawet ja ostatnio ścieram na bieżąco kurze i ogarniam biegającą bielizne!

Shiion pisze...

ja się w pewnych kwestiach nie zmieniam... mam wrażenie, że to się pogłębia...