Jak to się dzieje, że my - Alicjo! - tak często się widujemy? Niesamowite! :D
(każda impreza na Ściegiennego = wizyta u Ciebie ;p)
Domówka u Mościków. Oczywiście z tłumu osób zrobiło się całe pięć... Mimo wszystko mogliśmy nie wychodzić do tego klubu! ;p za dwa tygodnie, taak? ;>
No i klub z basenem i plażą... no AWF to się "tak bawi". Byliśmy tam koło 1, wszystko pływało, więc jak jakiś koleś wciągnął mnie na parkiet (zwany dalej kałużą) to do teraz suszę botki. ;p
BTW w moim prywatnym rankingu whisky z colą skopało tyłek mojito.
***
Ta naprawdę to mi trochę smutno i mam dość tej wiecznej huśtawki nastrojów.
No i... odpuścić czy się starać...?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2010
(59)
- ► października (4)

3 komentarze:
Odpuścić.
No właśnie, jak to się dzieje, że się tak często widujemy? "To nie jest tak,że nie traktuje studiów poważnie...":D
Starać się. Przecież coś w życiu trzeba robić;)
odpuścić ;]
hustawka nastrojow to chyba normy teraz ;p moze znow przezywamy okres dojrzewania?
Prześlij komentarz