poniedziałek, 16 listopada 2009

one love

Byłam Tam :)
We Wrocławiu!
Nie mogę się doczekać kiedy znowu tam pojadę.

Co do festiwalu... Basia słuchająca reggae - tego jeszcze nie było!

Dowiedziałam się, ze jadę w piątek o 17.30 i o ile na początku nie byłam taka pewna (chociaż chciałam jechać już wcześniej) o tyle 3 godziny później już tryskałam radością - Mieko i Aluś zaświadczą, miałyśmy wreszcie nasz babski :D

W sobotę wyjazd (ej prawie bez przygód :D).
Na miejscu - różni, różniści ludzie i koncerty - to pewnie magia muzyki na żywo - niesamowita energia i po prostu przyjemność słuchania i oglądania.
Najbardziej.
I potem powrót. Godzina 5 rano...
Buff stwierdził, ze szukamy stacji benzynowej, więc jakimś cudem przejechaliśmy całe Wro i gdzieś daleko pod trafiliśmy na stację. Dalej już nie dało rady - rozłożył siedzenia i padliśmy do, w teorii 8, w praktyce - 10.30.
Dzisiaj spałam ponad 12h.

***

Jak uradziliśmy z Panem Karolem - nastał tydzień zwany tygodniem ciężkiej rozkminy 2. Zasłona milczenia - zapominamy!

2 komentarze:

miekus pisze...

ale z nas spizgusy xD

Lala pisze...

I po co żeś to zdjęcie wstawiała?! Niszczysz mój mroczny wizerunek!