jak to się dzieje, że wystarczy chwila i tak porządnie sprzątnięty pokój ponownie staje się siedliskiem kurzu, brudu i zyskuje status wszystko-na-wierzchu?
Ale do rzeczy, bo ja wcale nie narzekam!
W czwartek wreszcie dotarli do mnie Piasek z Karolem i wreszcie obejrzeliśmy tego Króla Lwa - 3 części, a na dobranoc jeszcze Zgon na pogrzebie. Zostali na noc - moje łóżko całkiem pojemne jest w końcu :D
Cały piątek z Werą - na mieście, u niej, na wigilii klasowej, u mnie - jak my dawno się nie widziałyśmy taaak długo!
Wigilia klasowa - zdecydowanie nie chciało nam się iść, ale w gruncie rzeczy było miło. Pani Prof odpuszcza hamulce coraz bardziej, wytyka nam starzenie się i chyba czeka na kolejne dzieci i małżeństwa (patrząc wymownie w stronę Mościków :D). Hela przyszła z Jachem, to pewnie było przyczyną...
Ha! Posprzątaliśmy, zebraliśmy się z Werą i Mościkami do mnie - i do 1 ciężkie rozmowy o życiu i studiach, oglądanie filmów na YT z lo i tak dalej...
Dzisiaj z kolei zakupy rodzinne i nocne pierniczenie z Katarzyną i Anną.
I śnieg!
I motyle brzuszne, ale to inna bajka...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2010
(59)
- ► października (4)

2 komentarze:
;] ;] tak życie potrafi być beztroskie ;]
Są aż 3 części "Króla Lwa"???
Prześlij komentarz