sobota, 19 grudnia 2009

zima!

jak to się dzieje, że wystarczy chwila i tak porządnie sprzątnięty pokój ponownie staje się siedliskiem kurzu, brudu i zyskuje status wszystko-na-wierzchu?

Ale do rzeczy, bo ja wcale nie narzekam!

W czwartek wreszcie dotarli do mnie Piasek z Karolem i wreszcie obejrzeliśmy tego Króla Lwa - 3 części, a na dobranoc jeszcze Zgon na pogrzebie. Zostali na noc - moje łóżko całkiem pojemne jest w końcu :D

Cały piątek z Werą - na mieście, u niej, na wigilii klasowej, u mnie - jak my dawno się nie widziałyśmy taaak długo!

Wigilia klasowa - zdecydowanie nie chciało nam się iść, ale w gruncie rzeczy było miło. Pani Prof odpuszcza hamulce coraz bardziej, wytyka nam starzenie się i chyba czeka na kolejne dzieci i małżeństwa (patrząc wymownie w stronę Mościków :D). Hela przyszła z Jachem, to pewnie było przyczyną...

Ha! Posprzątaliśmy, zebraliśmy się z Werą i Mościkami do mnie - i do 1 ciężkie rozmowy o życiu i studiach, oglądanie filmów na YT z lo i tak dalej...

Dzisiaj z kolei zakupy rodzinne i nocne pierniczenie z Katarzyną i Anną.
I śnieg!
I motyle brzuszne, ale to inna bajka...

2 komentarze:

Vera pisze...

;] ;] tak życie potrafi być beztroskie ;]

Çokollatë pisze...

Są aż 3 części "Króla Lwa"???