poniedziałek, 27 lipca 2009

dwa bieguny

Analizuję samą siebie. Przez ostatnie 48 godzin nic mi z tej analizy nie wynikło.
Bo to, że powinnam mówić w liczbie mnogiej, wiadomo od wielu lat. Co prawda, nigdy nie było to aż tak wyraźne jak dziś... i tak, nawet mi to zaczęło przeszkadzać.

BARBARA BASIA
(nie muszę chyba pisać, co charakteryzuje
każdą z nich. forma imienia idealnie to
oddaje. zgadnij z którą rozmawiasz...)

Im dłużej szaleję, tym szybciej się zmieniam, im dłużej jestem jedną, tym gwałtowniej staję się drugą. Potrzebuję rozwiązania, elementu spajającego, który wyciągnie z obu to, co najlepsze i sklei w jedną mnie.

Trochę to potrwa, czas uzbroić się w rozsądek...

1 komentarz:

Vera pisze...

nie warto łączyć nic na siłę.
Może wystarczy tylko siebie zaakceptować, skończyć walczyć i udowadniać, że wszystko jest w porządku?

Bo w końcu jest... tylko tej siły brakuje która uśmiechnie się do Ciebie samej.

:*